I will scream the word
Jump into the void
I will guide the herd
Jump into the void
I will guide the herd
Up to heaven
Patrzę w swoje własne odbicie
Tonąc w głębokim morzu nienawiści.
Urodziła się i wychowała we
Wschodniej Świątyni Powietrza, gdzie mieszkały tylko kobiety. Była jak każde dziecko –
uśmiechnięta, pełna energii i ciekawości świata. Nic nie
wyróżniało ją spośród innych. No, może tylko jakby nieco lepiej szła
jej Magia Powietrza. W każdym razie, kiedy była małą dziewczynką
wszystko wydawało jej się piękne. Nie widziała na świecie
żadnego zła. Magowie Powietrza uczyli ją, że najważniejsze to
być dobrym dla innych oraz zachować równowagę i wewnętrzny
spokój. Ona głęboko wierzyła w te nauki i to
nimi kierowała się aż do czasu, kiedy zrozumiała jak świat
wygląda naprawdę.
W końcu zostało odebrane jej
wszystko. Podczas wojny Magowie Ognia spustoszyli wszystkie Świątynie
Powietrza. Kayeko patrzyła, jak bliskie jej osoby giną na jej
oczach. Nie mogła nic zrobić. Płacząc z bezsilności uciekała
przed siebie. Do dzisiaj nie wie, jakim cudem udało jej się
przeżyć. Mając w pamięci twarze tych, którzy
przynieśli jej ludowi śmierć zaczęła doskonalić swoje
umiejętności. Dorastając zrozumiała, że nauki mnichów nie były
do końca prawdziwe. Pewnego dnia obiecała sobie, że zemści
się za to, co Magowie Ognia zrobili. Obiecała, że wybije każdego
z nich, co do jednego, a nawet samego Lorda Ozaia.
W tej chwili przebywa w Ba Sing Se. Tak
naprawdę nikt nie wie, że oprócz Aanga jest jeszcze jeden ocalały
Mag Powietrza. Kayeko nie afiszuje się ze swoimi mocami. Nie
pokazuje nikomu, iż potrafi tkać powietrze, ponieważ nie chce narobić dużego rozgłosu wokół siebie, który tylko by jej przeszkadzał. Chce egyzstować w spokoju. Dużo medytuje i jedynie czeka na odpowiednią chwilę aby w końcu zemścić się na tych, którzy sprawili, że okazała słabość.
[ Witam i z góry przepraszam za to powyżej. Tak naprawdę wszystko wymyślałam na bieżąco. Karta będzie poprawiana i uzupełniana. Mam nadzieję, że nie zraziłam was do siebie na samym wstępie i znajdą się chętni do wątków. Cóż.. W takim razie jeszcze raz witam wszystkich i każdego z osobna. Miłej zabawy z Kay. :3 ]


[Pierwsza! Wątek! xP]
OdpowiedzUsuń[Ojej, jaka miła niespodzianka z samego rana. Kartę czytało się lekko i przyjemnie, ciekawie wykreowana postać, muszę przyznać. Podejrzewam, że skoro nie lubi Magów Ognia to się z Zuko nie zaprzyjaźni... Chyba, że lubisz skomplikowane powiązania, bo zawsze można iść w tym kierunku. ;) Otóż Zuzu ukrywa się ze swoimi umiejętnościami więc w sumie Kay wcale nie musi wiedzieć z kim ma do czynienia. Ba, mogą się nawet zaprzyjaźnić, a tu nagle dziewczyna przyłapie go na tkaniu ognia, gdy będzie myślał, że nikt go nie widzi. Myśleć dalej, czy Ci odpowiada?]
OdpowiedzUsuńZuko
[Nie mogę się napatrzeć na ten gif na dole *.* Ogółem Kayoko jest świetna, nie zawiodłaś mnie w żadnym calu, także czas na serduszka <333 Masz jakiś pomysł na wąteczek może, czy ja mam wysilić mózgownicę?]
OdpowiedzUsuń[Myślę, że lepiej byłoby skupić się już na tej drugiej opcji, wyjdzie bardziej... dramatycznie, haha. Możemy pociągnąć to w ten sposób; w Zuko nadal czasem objawia się jego 'dark side', więc woli siedzieć zamknięty w swoim pokoju niż przebywać z ludźmi. Kay może udać się wyciągnąć go na jakiś wieczorny spacer (w tym miejscu można zacząć wątek), a gdy się rozstaną, Zuzu pomyśli, iż dziewczyna poszła, zapali latarnię magią ognia. Niespodzianka, Kayeko jednak to widziała. Będzie ciekawie. :D]
OdpowiedzUsuńZuzu
Kastor rzadko kiedy opuszczał statek, przynajmniej nie robił tego wtedy, gdy nie było to konieczne. Musiał wtedy zakładać te paskudne ubrania charakterystyczne dla Królestwa Ziemi, które wykonano z niemiłosiernie drapiącego go materiału. Kas zaczynał podejrzewać, że miał wrodzone uczulenie na wszystko co nie dotyczyło Narodu Ognia... Pomijając herbatę. Osławioną herbatę byłego generała Iroh, wielkiego żołnierza, o którym opowiada mu legendy na dobranoc. Dostali zadanie od Lorda Ozai, które brzmiało jasno; sprowadźcie mego brata i syna. Jak więc lepiej dotrzeć do tej dwójki niż poprzez obserwację? Kastor wiedział, że tego dnia Zuko nie będzie w pobliżu, a Iroh nie pozna go tak łatwo, przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Żałował, że nie zna sposobu na zmianę barwy oczu, tak charakterystycznych dla Narodu Ognia, o czym wiedzą ci, którzy są lub niegdyś byli jego częścią. Z nisko opuszczoną głową przykrytą kapeluszem wszedł do środka rozglądając się dookoła. Jedyne wolne miejsce znajdowało się tuż przy znajomej dziewczynie, która pierwszego dnia jego pobytu tutaj udzieliła mu kilku wskazówek na temat okolicy. Później widywał ją jeszcze kilkukrotnie, jednak wydawała się znacznie chłodniejsza i zachowywała dystans w ich stosunkach, nie był pewien dlaczego.
OdpowiedzUsuń- Wolne? - zapytał wskazując na krzesło naprzeciw tego, na którym siedziała.
Z opóźnieniem - ale jednak - serdecznie witam pierwszego Maga Powietrza na blogu! Życzę udanej i miłej zabawy. :)
OdpowiedzUsuńTępym wzrokiem wpatrywał się w sufit zastanawiając przy tym, czy w lepszych częściach miasta też mają taki problem z kornikami. Te małe bydlaki potrafiły budzić go kilkukrotnie w ciągu jednej nocy swoim skrobaniem w belki podtrzymujące całą kondygnację. Zuko nieraz zastanawiał się, jak wyjaśnić właścicielowi powagę sytuacji, ale ten zbywał go uśmiechem i zapewnieniami, że to niedorzeczne. Tym sposobem, jedynym co mu pozostało, było pełne pogodzenie się ze swoim znikomym statusem społecznym. Doprawdy irytujące było jednak myślenie nad sensem własnej egzystencji, gdy drewniany pył spadał ci na twarz. Zuko przywykł jednak do tego po jakimś czasie, gdy zacisnął zęby i przymknął oczy skupiając się na powrocie do miłych wspomnień, do chwil, kiedy był tak istotną i znaczącą jednostką w Narodzie Ognia. Ale kiedy to było? I właściwie to dlaczego nadal za tym tęsknił..? Przez długi czas udawało mu się w pełni wyplenić z umysłu niepożądane obrazy będące jego największymi słabościami, jednak odkąd w Ba Sing Se na każdym kroku zaczął dostrzegać osoby związane z jego dawnym życiem nie potrafił dłużej tego ciągnąć. Przede wszystkim dlatego, że jego racjonalny umysł próbował walczyć z wypełnionym tęsknotą za domem sercem. I jak tu znaleźć złoty środek? Niektórzy mogliby posądzić go również o chorobę umysłową, w jednej chwili był zgorzkniały i chłodny by w następnej przeistoczyć się w pomocnego oraz przyjacielskiego młodzieńca. Sam nie wiedział, które z jego wcieleń jest prawdziwe; następca tronu, czy pospolity uchodźca. Dostrzegał zalety obu tych stanów, a Kayeko była jedną z nich. Do tej pory dziwił się samemu sobie, że udało mu się zapałać sympatią do kogokolwiek, a już w szczególności do dziewczyny, o której nie miał bladego pojęcia. Poznali się przypadkiem, cała ich znajomość była więc jedynie zagadkowym zrządzeniem losu, z którym Zuko mimo wszystko nie miał zamiaru się kłócić.
OdpowiedzUsuńZ trudem zwalczył w sobie chęć obrócenia się do niej plecami, gdy weszła do pokoju wręcz wydając mu rozkaz. Po kilku sekundach milczenia wstał z łóżka i spojrzał na nią wzrokiem pełnym irytacji, do którego zdążyła zapewne przywyknąć.
- Nie uważasz, że drzwi zamknięte były nie bez powodu? Nie mogłaś chociaż zapukać? Poza tym jest już prawie ciemno, wałęsanie się po mieście o tej porze to głupi pomysł – powiedział zamiast przywitania. Po chwili jednak pokręcił głową klnąc pod nosem i ruszył w stronę wyjścia. I tak wiedział, że jej nie przekona, ale za to ona skutecznie przekonywała jego. Nie wiedział jakim cudem tej dziewczynie tak łatwo przychodzi manipulowanie nim! Z cichym westchnieniem wyminął rozbawionego właściciela i zdziwionego stryja, na których nawet nie spojrzał, i pociągnął ją za rękę by jak najszybciej znaleźli się z dala od tego miejsca. Mdliło go już od zapachu herbaty.
Zuzu
Uśmiechnął się odruchowo słysząc jej słowa i zerknął na nią z ukosa. Pomimo postawy, jaką przybrał, spacer był dla niego przyjemną odmianą od spędzenia całego dnia w łóżku, czy podawania herbaty ludziom, którzy podziwiali jego stryja. Zuko ubolewał nad tym, że Iroh siał niegdyś podziw swoimi zasługami generała, a teraz był nikim innym jak pracownikiem herbaciarni.
OdpowiedzUsuń- Nikt nie może ci przeszkodzić? - powtórzył rozbawiony. - Czyli w razie potrzeby mogę liczyć na to, że obronisz mnie przed rozbójnikami, grabieżcami, czy pijanymi strażnikami? - zapytał i parsknął śmiechem, gdy zaczepnie szturchnął ją łokciem. Jego ponury nastrój prysnął nagle niczym mydlana bańka, być może była to zasługa dziewczyny? Zuko nie potrafił jednak otwarcie tego przyznać, kontakty międzyludzkie nie były jego mocną stroną, Kay zapewne zdążyła już to dostrzec.
- Tu nie chodzi o to, że jej zapach mnie irytuje... - zasępił się na chwilę. - Mój stryj był kiedyś wielkim człowiekiem, podziwianym przez więcej ludzi niż mogłoby ci się wydawać. Nie rozumiem, jak z taką łatwością odrzucił to wszystko stając się prostym człowiekiem czerpiącym satysfakcję z... parzenia herbaty – wyjaśnił starając się by ta krótka opowieść zawierała jak najmniej szczegółów. Nie podejrzewał mimo wszystko by Kay w jakiś sposób udało się powiązać Zuko i Iroha z Narodem Ognia, naprawdę dobrze szło im udawanie, że nie posiadają żadnych umiejętności. Chociaż czasem księciu zdarzało się tęsknić za podmuchem gorąca okalającym jego dłonie.
Czując wzrok Kayeko na swojej bliźnie odruchowo dotknął jej ręką, jakby poczuł się zawstydzony. Jednocześnie nienawidził i kochał tę skazę, która przypominała mu o hańbie, jaką zrzucił na własną rodzinę. Z drugiej strony miał świadomość, że nie potrafiłby bez niej funkcjonować, właściwie już dawno temu przywykł do swojej najwierniejszej „towarzyszki”.
Obserwował Kay uważnie zauważając jak zacisnęła dłonie w pięści. Wiedział czego była to oznaka, w ostatnich miesiącach oglądał to nader często.
- Skrzywdzili cię w jakiś sposób – odezwał się po chwili wbijając wzrok w jakiś punkt przed nimi. - Magowie ognia. Zrobili ci coś złego, prawda? - zapytał nie oczekując wcale, że otrzyma odpowiedź, doskonale przecież ją znał, a pomimo tego chciał usłyszeć. Często łapał się na tym, że było mu zwyczajnie wstyd za czyny własnych rodaków, ale... to chyba nie było myślenie godne księcia.
Zuzu
Uśmiechnął się kącikiem ust słysząc jej złowrogi ton i pomimo odmowy usiadł na krześle. Niepotrzebnie więc pytał skoro i tak miał zamiar zrobić to, co chciał, jednak kultura wymagała od niego wpierw upewnienia się, czy jego towarzystwo jest mile widziane. Nie było, co jednocześnie jeszcze bardziej utwierdziło go w przekonaniu, że ma zamiar zabawić tutaj trochę dłużej niż pierwotnie planował. Skinął na drobnego chłopaczka, który nie potrafił uporać się czajnikiem pełnym wrzątku, który prawie wylał na jednego z gości. Kastor westchnął zniecierpliwiony, gdy nastolatek w końcu pojawił się przy stoliku i podał mu swoje zamówienie uznając, że skoro ma tutaj siedzieć to nie o ''suchej gębie''. Musiał spróbować słynnej herbaty generała Iroh... Oh, przepraszam, nieznanego uchodźcy.
OdpowiedzUsuń- Skąd twoja awersja? - zapytał i uśmiechnął się szeroko w stronę ładnej dziewczyny, której imienia nie poznał. Lub nie pamiętał, ale wolał tę pierwszą opcję. - Nawet się nie znamy, nie wiesz kim jestem... Chyba, że z natury jesteś niemiła dla przystojnych i charakternych mężczyzn – powiedział nieskromnie rozbawiony własnym narcyzmem. Prawdę mówiąc szczerze ciekawiło go pochodzenie tej całej antypatii, którą białowłosa wręcz emanowała. Było w niej również coś innego, tajemniczego, jakby sekret, który naprawdę umiejętnie skrywała przed światem. Nie było w tym jednak nic dziwnego, gdyż większość przybyłych do Ba Sing Se mogła pochwalić się posiadaniem tajemnic.
[Niech nie wie, że Atar jest z ognia, na przykład. Niech się spotkają w Ba Sing Se. Albo może być też tak, że ktoś chciał coś zrobić twojej i moja się wtrąciła wcześniej. O WIEM! W jednym z wątków miałam palanta, który moją postać klepnął po tyłku, bo tak mu się podobało i moja miała go szukać, żeby go wypatroszyć. Może go spotka, jak akurat będzie się koło twojej kręcił? Ewentualnie może to być jej jakiś znajomy czy coś xP No i tam zdecydujesz, czy chcesz by wiedziała o tym, że ona jest z ognia.]
OdpowiedzUsuńSkinął głową w zadumie ponownie nie ukazując żadnych uczuć. Nie był zły, czy zirytowany jej postawą, jedynie zaciekawiony tym co udało mu się usłyszeć. Rozumiał ją, chociaż z pozoru mogło wydawać się to niemożliwe. Jakiś czas temu zdał sobie sprawę z tego, że i jego nie oszczędzono, księcia, następcy tronu, kogoś kogo od urodzenia powinno otaczać się czcią i szacunkiem. Jest banitą z blizną, którą wypalił mu własny ojciec, to idealny dowód na to, że nie mają litości nawet dla swoich. To nie był powód do dumy, wiedział o tym, gdy dane było mu obserwować pomagających sobie na każdym kroku ludzi ziemi, czy żyjących dzięki ciągłej współpracy mieszkańców obu biegunów. Naród Ognia nie był ze sobą zżyty, ludzie wzajemnie potrafili widzieć w sobie jedynie wrogów, a to prędzej czy później doprowadzi ich do ruiny, o ile apodyktyczny władca nie zrób tego pierwszy.
OdpowiedzUsuń- Masz rację – przyznał po niedługiej chwili milczenia i wzruszył ramionami. - Ale od każdej reguły zdarzają się wyjątki. - powiedział niepewny tego, czy miał na myśli samego siebie, czy ogólnie chciał stanąć w obronie własnego narodu. Wiedział, że ten nie zasługuje na to by go wybielać, by łagodzić w słowach czyny, których się dopuścili... Tylko że nie pozostało mu już nic innego.
Przez chwilę milczał zastanawiając się nad czymś, a wtem do niego dotarło. Obrzucił ją spojrzeniem pełnym zaskoczenia, jakby nie wiedział, czy dobrze usłyszał to, co wcześniej powiedziała.
- Mnisi ze Świątyń Powietrza? Ale oni całkowicie... - zawahał się szukając odpowiedniego słowa. - zniknęli dobrych kilka lat temu. Skąd możesz więc o tym wiedzieć? - ciągnął niepewnie. Czyżby Kayeko miała kiedykolwiek z nimi do czynienia? Gdyby tak było, Zuko byłby szczerze zafascynowany tym, co mogłaby mu jeszcze odpowiedzieć. Zawsze uważał, że największym błędem, jaki popełnił jego ojciec, było zniszczenie świątyń i zabicie wszystkich mnichów. Magowie powietrza w całości zniknęli z powierzchni ziemi, a brak jednego z żywiołów mógł skutecznie zachwiać równowagę w świecie natury.
- A tak właściwie, nigdy nie miałem okazji zapytać, jesteś magiem? - zagaił po chwili. Na pierwszy rzut oka wyglądała jak mag wody, ale Zuko niedbały sobie ręki uciąć.
Zuzu
Patrzył na nią nie mówiąc niczego, a następnie odwrócił głowę by skinąć w podziękowaniu kelnerowi, który przyniósł mu herbatę. Pachniała bardzo ładnie, widać było, że ów napój nie jest zwyczajnym wrzątkiem, do którego włożono liście, które w zetknięciu z wodą utworzą herbatę. Obserwując Iroha zdawało mu się, że ten człowiek każdą filiżankę z wywarem traktuje niemalże z... czcią. Były generał siekał jednak liście z precyzją godną największego kamikadze, więc Kastor od razu wyparł z głowy plotki jakoby brat władcy był w kiepskiej formie. Nic bardziej mylnego, głupotą byłoby lekceważyć mężczyznę, pomyślał Kastor, gdy ponownie zwrócił się w stronę dziewczyny. Słuchał jej słów, które – co było widać – nie zrobiły na nim większego wrażenia, słyszał to tyle razy, że kolejny wpuścił jednym uchem, a wypuścił drugim. Prawda była taka, że on sam nienawidził większości Magów Ognia, to byli mordercy bez skrupułów, ale nie robili tego dla zachcianki. Lord Ozai pociągał za sznurki, a ludzie wiedzieli, że kara za nie wykonywanie jego rozkazów była znacznie gorsza od nękających co noc wyrzutów sumienia. Z czasem udawało się je wyciszyć, krzyki torturowanych dezerterów przenikały jednak przez wszystkie ściany. Tylko że co ona mogła niby o tym wiedzieć?
OdpowiedzUsuń- Zabiliśmy ci kogoś? Zniszczyliśmy dorobek twojego życia? Mogę cię wpisać na listę poszkodowanych, jak tylko podasz mi swoje imię, Lord Ozai wyraża skruchę i przesyła pozdrowienia – powiedział beznamiętnie upijając łyk herbaty z filiżanki. Wydawał się być znacznie bardziej zainteresowany pływającymi na dnie fusami niż irytacją dziewczyny. Był to jego celowy zabieg mający na celu pokazanie, że jego nic, a nic to nie obchodzi. - Musisz się jednak liczyć z tym, że nazwisk na niej jest bardzo wiele i nie wiemy kiedy rozpatrzymy twój wniosek o odszkodowanie.
Kastor
Obserwował dziewczynę ze spokojem wymalowanym na twarzy. Nie dał po sobie poznać tego, że nie wierzy w jej słowa, przynajmniej nie wierzył w nie do końca. Coś podpowiadało mu, że Kayeko faktycznie miała styczność z Magami Powietrza, jednak bynajmniej nie w taki sposób, jaki próbowała mu wmówić. Dlatego uśmiechnął się lekko dopiero wtedy, gdy skończyła wyjaśnienia i odwrócił spojrzenie ponownie skupiając je na drodze.
OdpowiedzUsuń- Musiałaś w takim razie podróżować na tych całych... latających bizonach, tak? Podobno tylko w ten sposób można się tam dostać – ciągnął zainteresowany. Obojętny był mu powód kłamstwa Kay i jej prawdziwa historia, której najwyraźniej nie miała zamiaru mu opowiadać. Nie dopytywał więc o szczegóły, zadawał pytania natchniony zwyczajną, ludzką ciekawością, której nie potrafił wyzbyć się od dzieciństwa. Magowie Powietrza interesowali go w szczególności, na świecie pozostał przecież jeden przedstawiciel tego gatunku... Jeden, o którym wiedzieli. Ta świadomość uderzyła go nagle i zupełnie niespodziewanie zmuszając do zwolnienia kroku. Nigdy wcześniej nie myślał o tym w ten sposób, Avatar nie musiał być przecież jedynym ocalałym. Być może było ich więcej, nie da się tak łatwo unicestwić jednego rodzaju... prawda? Zuko nie chcąc dzielić się z Kayeko swoimi spostrzeżeniami przyśpieszył kroku tak by zrównać się z dziewczyną. Najwyraźniej miała wśród Nomadów swoich przyjaciół, znajomych, gdyby powiedział jej o swoich domysłach mógłby rozbudzić w niej nadzieję, że być może komuś udało się przeżyć. A to i tak graniczyło przecież z cudem.
- Ciężko poznać maga – przyznał po chwili i uśmiechnął się kącikiem ust. - Chociaż jakbym miał zgadywać przypasowałbym ci wodę. Nie pochodzisz przypadkiem z któregoś z biegunów? - rzucił obserwując ją przy tym z ukosa. Właściwie to zdał sobie sprawę, że on nawet nie wie, z której części świata przybywa Kayeko, nie pasowała mu do rdzennych mieszkańców Królestwa Ziemi, ale zawsze mógł się przecież mylić.
- Podejrzewam, że bycie magiem to świetna sprawa – podsumował krótko i rozejrzał się. Zaszli już prawie do centrum, nie wiedział kiedy ten czas tak szybko zleciał. - Szczególnie jeśli ma się te całe dodatkowe umiejętności. - dodał w zadumie wspominając swoje ostatnie spotkanie z siostrą. Błyskawice i niebieski ogień, no ładnie.
Zuzu